O wiele łatwiej
leczenie Październik 11th, 2008Kolejna garść moich skromnych przemyśleń. Ciągle w temacie „czy uzależnienie jest we mnie, czy poza mną”. Zauważyłem, że zdecydowanie łatwiej jest bronić się przed zewnętrznym wrogiem. Uświadomić sobie w końcu, że ktoś, coś, nieistotne – chce mnie wykończyć i podsuwa mi wiadomości, obrazy, zapachy kojarzące się z piciem. Niech tym czymś będzie nawet sam mechanizm choroby.
[ad#ad-3]
Co osiągamy? Nie wpadamy w spiralę autodestrukcji typu „jestem zły! jak ja się w to wpakowałem” itp i nie wpadamy w samouwielbienie „nie piję, jestem silny! a jednak potrafię!”. Mamy zdeklarowanego wroga który może nas ponownie zaatakować w dowolnej sytuacji i w dowolnym momencie „reszty naszego życia” i wypracowujemy metody obrony przed nim. Pomijając to, że faktycznie koncernom alkoholowym i innym może zależeć na trwaniu w nałogu. Nie wgłębiamy się w to. Każdą myśl związaną z piciem traktujemy jako atak spowodowany „czymś”. I bronimy się całym sobą widząc, że to nie my chcemy pić a Ktoś/coś chce nam to wmówić. Mi naprawdę jest o wiele łatwiej przyjąć obronną postawę wobec wroga, który nie jest jednocześnie mną.
No related posts.
Ostatnie Komentarze