Wróg, którego nie ma…
Bez kategorii, przemyślenia (1) Komentarz »Zastanawiałem się ostatnio nad ważną, często niedostrzeganą kwestią dotyczącą naszego życia. Postanowiłem od tej pory patrzeć na wszystkie analizowane aspekty życia na 2 zupełnie skrajne sposoby i analizować zupełnie podstawowe zachowania. Wiadomo przecież, że prawda tkwi pośrodku. Doszedłem dotychczas do ciekawego moim zdaniem spostrzeżenia, które z biegiem czasu na pewno przejdzie pewną ewolucję.

Chciałem w moim pierwszym wpisie na tej stronie podzielić się czym, co w ramach analizy siebie i problemu zauważyłem. Przez kilkanaście lat mojego bezproduktywnego trwania w uzależnieniu przebiegle eliminowałem wszystkie moje zainteresowania zastępując je piciem. Do tego stopnia, że picie stało się jedynym moim hobby, jedyną czynnością sprawiającą mi przyjemność. Uważam, że dlatego na początku drogi przez piekło najważniejszym problemem jest
Pojawiła się okazja. Podświadomie jej szukałeś ale nie zdawałeś sobie z tego sprawy. Ciągle wierząc, ciągle świadomie myśląc działałeś. I wykorzystałeś okazję. Jest teraz lepiej? Jesteś w punkcie, w którym wydaje Ci się, że nie może być gorzej. Więc teraz, być może po raz ostatni masz szansę podjąć decyzję która sprawi, że będziesz żył. Ten krok wiązał będzie się z tym, że schowasz swoją dumę, swoją społeczną pozycję do kieszeni. Nie będziesz doktorem, prawnikiem, kierownikiem, pracownikiem. Będziesz gołym człowiekiem. I zaczniesz świadomie kierować swoim życiem. Wiedz, że to dobiero pierwszy krok. Decyzja. Później będzie tylko lepiej.
Uzależnienie to poważny problem. Człowiek to jednak na tyle doskonała maszyna, że może podnieść się z dna, nieważne jak nisko upadł. Ważne, aby poszukał pomocy i potrafił ją przyjąć. To pierwszy mechanizm, który należy rozbroić – wstyd, strach! Kim jesteś do cholery żeby uważać, że pokonasz siebie samego bez niczyjej pomocy?!
Chciałem polecić
Ostatnie Komentarze